Follow by Email

piątek, 27 września 2013

Trzynasty tydzień - podróże z 3 miesięcznym bobasem



Magda
Czy bycie dobrą matką jest obciążające i idzie w parze z wyrzutami sumienia? Taki np. wyjazd na wakacje:
Gdy pytałam koleżanek - mam, czy pojechałyby z 3-miesięcznym dzieckiem do Chorwacji, to często słyszałam - "bałabym się", ale na pytanie "czego konkretnie" odpowiedzi były pokrętne. Okazuje się, że czasem boimy się tak na wszelki wypadek. Ja też się bałam i biłam z myślami, czy  to dobry pomysł. W końcu zadałam sobie pytania:
1. Czy naprawdę chcesz jechać - TAK
2. Czego się boisz?
- Długiej podróży - WIEC PODZIELIMY JĄ NA 2 CZĘŚCI
- Czy zapewnię swoim dzieciom odpowiednią opiekę w razie problemów zdrowotnych - WIEC WYKUPILIŚMY DODATKOWE UBEZPIECZENIE TURYSTYCZNE ORAZ WYBRALIŚMY KARTĘ Z NFZ
W ten sposób zabiłam niepewność, przynajmniej tą największego kalibru i .... pojechaliśmy.
Wyjechaliśmy na wieczór, więc mieliśmy cały dzień na dokładanie kolejnych rzeczy, które mogą się przydać :), a nawet pozostawienie domu w miłym uporządkowaniu. Dzieci szybko usnęły i gdyby nie nasza senność za kierownicą moglibyśmy dojechać na miejsce do Novi Vinodolski ( Chorwacja ), ale dotarliśmy nad Balaton, bo tutaj zarezerwowaliśmy nocleg. Rano po śniadaniu ruszyliśmy dalej..
Martyna jakby zupełnie nie odczuwała całego zamieszania dookoła, nadal noc traktowała jak noc a w dzień była bardziej aktywna. Gdy dotarliśmy na miejsce od razu wylądowaliśmy u znajomych na obiedzie. Widok na Adriatyk był bardzo sympatyczny, malutka spała w wózku, Marcel bawił się z córką przyjaciół. Ach pomyślałam - to była dobra decyzja.
Miałam niewielkie oczekiwania co do tej wycieczki, bo zakładałam, że sporo czasu spędzę w hotelu ( a zazwyczaj nas nosi i każdego dnia gdzieś wyjeżdżamy, zwiedzamy, włoczymy się po miasteczkach ), więc każde wspólne wyjście na plażę, czy wieczorem na spacer, było miłym zaskoczeniem. Wypoczęłam, przeczytałam książkę, POLECAM POLECAM!!
Jak dla mnie 3 miesięczne dziecko jest idealne do zabrania na wakacje, bo wystarczy mu wózek z gondolką i wiaderko do kąpania z wielkogabarytowych gadżetów, ja brałam jeszcze wyparzacz do butelek, bo dokarmiam Martynę mlekiem modyfikowanym, ale jeśli karmi się wyłącznie piersią to jest jeszcze wygodniej. A na plaży karmi się najlepiej, bo tam topless bywa standardem hahah.

Gosia, gdy miałam wątpliwości tuż przed wyjazdem, czy jechać .. ty powiedziałaś, że oczywiście TAK i na pewno wszystko będzie dobrze. Wiem, ze chciałaś mnie wesprzeć, ale czy sama nie miałabyś takich wątpliwości?


Gosia

Każda podróż bywa ryzykowna.......chmmmm....pewnie tak jest, biorąc pod uwagę to, że z Julcią i Kacperkiem bardzo dużo wyjeżdżam ryzyko określam na minimalne.
Jest kilka zasad by jeszcze było mniejsze:
1. Julcia zawsze ma zapięte pasy w foteliku
2. mam przygotowane ewentualne grzechotki , zabawki
3. Mam z sobą herbatkę dla Julci - nie wolno dziecka karmić podczas jazdy
4. Julcia jeździ z przodu - tak bym Ją widziała ( poduszka z przodu samochodu musi być wyłączona )
5. Julcia ma fotelik samochodowy, który rozkłada się do pozycji leżącej, w przeciwnym wypadku kiedy dziecko jest jakby w kołysce - trzeba zatrzymywać się do 3-4 godzin .

Są oczywiście takie niedogodności, że trzeba nakarmić i przewinąć dziecinę...ale na każdym parkingu czy stacji benzynowej można to zrobić.

Polecam podróże odważnym Mamom


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz