czwartek, 3 października 2013

Piętnasty tydzień - szpitalne koleżanki



Magda
Byłam w galerii handlowej - a jak się przyjrzysz dokładnie okazuje się, że to taki wybieg dla mam z dziećmi. Nie wieje, nie pada, można napić się kawy, przewinąć malucha w wygodnej toalecie, nakarmić w pokoju dla mam. W mieście takie miejsca są rozstrzelone w odległościach świetlnych.
Ale nie o tym chciałam pisać.
Wsiadłam do windy w której była już a jakże mama z bobasem, a że i ja wybrałam się z maluchem na "wybieg" zagadnęłam do współtowarzyszki, więc gdy wyszłyśmy z windy znałyśmy już parametry naszych dzieci i przeszłyśmy do wątku pt: radzenie sobie na urlopie macierzyńskim. Gdy podzieliłam się informacją, że poznałam w szpitalu fajne babki a z jedną z nich stanowimy dla siebie grupę wsparcia Nowa Koleżanka westchnęła - qurcze nie pomyslałam żeby w szpitalu kogoś poznać, a teraz czuje się "cholernie samotna".

No właśnie to naprawdę dobra rada - warto w szpitalu poznać kobitki o podobnej energii jak nasza, które będą nas rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny zwłaszcza podczas pierwszych tygodni, gdy sporo stresu kosztuje nas zrozumienie mowy maluszka. Poza tym nikt inny lepiej nie będzie znał tych stanów emocjonalnych w których jesteśmy po porodzie, gdy jeszcze hormony grają pierwsze skrzypce. Możliwość chwycenia za telefon i połączenia się z babeczką, która przeżywa dokładnie to co my JEST BEZCENNE!!!









poniedziałek, 30 września 2013

Czternasty tydzień - w symbiozie z dzieckiem

Magda
Jest dobrze, Martyna ma stabilność emocjonalną, albo jej mama a córci się tylko udziela :). Płacze najczęściej gdy jest głodna i wtedy nie da się jej ignorować. Uwielbia jeść co widać na siatce centylowej.
Dobry moment, chyba najlepszy patrząc na wszystkie poprzednie tygodnie. Trzeba się cieszyć, bo stała jest tylko zmiana :) i pewnie w każdej chwili może wyłonić się widmo wyżynających się ząbków, a wtedy stabilność emocjonalna stanie się tęsknym wspomnieniem

Gosia
Nawet powiedziała bym cudownie jest. Czasem doskwiera kręgosłup " fizyczny", ale to niec....kiedyś minie. Na stare lata może być gorzej....więc trzeba ćwiczyć i dbać o stan fizyczny.......cyt:
"w zdrowym ciele zdrowy duch"

piątek, 27 września 2013

Trzynasty tydzień - podróże z 3 miesięcznym bobasem



Magda
Czy bycie dobrą matką jest obciążające i idzie w parze z wyrzutami sumienia? Taki np. wyjazd na wakacje:
Gdy pytałam koleżanek - mam, czy pojechałyby z 3-miesięcznym dzieckiem do Chorwacji, to często słyszałam - "bałabym się", ale na pytanie "czego konkretnie" odpowiedzi były pokrętne. Okazuje się, że czasem boimy się tak na wszelki wypadek. Ja też się bałam i biłam z myślami, czy  to dobry pomysł. W końcu zadałam sobie pytania:
1. Czy naprawdę chcesz jechać - TAK
2. Czego się boisz?
- Długiej podróży - WIEC PODZIELIMY JĄ NA 2 CZĘŚCI
- Czy zapewnię swoim dzieciom odpowiednią opiekę w razie problemów zdrowotnych - WIEC WYKUPILIŚMY DODATKOWE UBEZPIECZENIE TURYSTYCZNE ORAZ WYBRALIŚMY KARTĘ Z NFZ
W ten sposób zabiłam niepewność, przynajmniej tą największego kalibru i .... pojechaliśmy.
Wyjechaliśmy na wieczór, więc mieliśmy cały dzień na dokładanie kolejnych rzeczy, które mogą się przydać :), a nawet pozostawienie domu w miłym uporządkowaniu. Dzieci szybko usnęły i gdyby nie nasza senność za kierownicą moglibyśmy dojechać na miejsce do Novi Vinodolski ( Chorwacja ), ale dotarliśmy nad Balaton, bo tutaj zarezerwowaliśmy nocleg. Rano po śniadaniu ruszyliśmy dalej..
Martyna jakby zupełnie nie odczuwała całego zamieszania dookoła, nadal noc traktowała jak noc a w dzień była bardziej aktywna. Gdy dotarliśmy na miejsce od razu wylądowaliśmy u znajomych na obiedzie. Widok na Adriatyk był bardzo sympatyczny, malutka spała w wózku, Marcel bawił się z córką przyjaciół. Ach pomyślałam - to była dobra decyzja.
Miałam niewielkie oczekiwania co do tej wycieczki, bo zakładałam, że sporo czasu spędzę w hotelu ( a zazwyczaj nas nosi i każdego dnia gdzieś wyjeżdżamy, zwiedzamy, włoczymy się po miasteczkach ), więc każde wspólne wyjście na plażę, czy wieczorem na spacer, było miłym zaskoczeniem. Wypoczęłam, przeczytałam książkę, POLECAM POLECAM!!
Jak dla mnie 3 miesięczne dziecko jest idealne do zabrania na wakacje, bo wystarczy mu wózek z gondolką i wiaderko do kąpania z wielkogabarytowych gadżetów, ja brałam jeszcze wyparzacz do butelek, bo dokarmiam Martynę mlekiem modyfikowanym, ale jeśli karmi się wyłącznie piersią to jest jeszcze wygodniej. A na plaży karmi się najlepiej, bo tam topless bywa standardem hahah.

Gosia, gdy miałam wątpliwości tuż przed wyjazdem, czy jechać .. ty powiedziałaś, że oczywiście TAK i na pewno wszystko będzie dobrze. Wiem, ze chciałaś mnie wesprzeć, ale czy sama nie miałabyś takich wątpliwości?


Gosia

Każda podróż bywa ryzykowna.......chmmmm....pewnie tak jest, biorąc pod uwagę to, że z Julcią i Kacperkiem bardzo dużo wyjeżdżam ryzyko określam na minimalne.
Jest kilka zasad by jeszcze było mniejsze:
1. Julcia zawsze ma zapięte pasy w foteliku
2. mam przygotowane ewentualne grzechotki , zabawki
3. Mam z sobą herbatkę dla Julci - nie wolno dziecka karmić podczas jazdy
4. Julcia jeździ z przodu - tak bym Ją widziała ( poduszka z przodu samochodu musi być wyłączona )
5. Julcia ma fotelik samochodowy, który rozkłada się do pozycji leżącej, w przeciwnym wypadku kiedy dziecko jest jakby w kołysce - trzeba zatrzymywać się do 3-4 godzin .

Są oczywiście takie niedogodności, że trzeba nakarmić i przewinąć dziecinę...ale na każdym parkingu czy stacji benzynowej można to zrobić.

Polecam podróże odważnym Mamom


niedziela, 22 września 2013

Dwunasty tydzień - sexy mamą być

Magda
Jest godzina 23:23, siedzę przed laptopem i tworze wpis na bloga. Patrząc na mnie - widzisz zupełnie statyczną sytuację. Siedzi sobie kobita całkiem sztywno na krześle i stuka w klawiaturę.
Nic bardziej mylnego !!! -  w mojej głowie właśnie trwa walka z lodówką :). W jej wnętrzu czają się przepyszne mini babeczki z masą i owocami. Są takie kolorowe i wyglądają tak lekko no i z owcami więc samo zdrowie. Zjeść, czy nie zjeść ?. Miałam już nie jeść słodyczy, miałam nie jeść tak późno, miałam ćwiczyć brzuch, miałam .....  ale mogę przecież przesunąć termin realizacji na jutro a dzisiaj jeszcze mogę.... no tak, ale ten termin przesuwam od miesiąca :(. Dobra zjem jogurt z czekoladowymi płatkami. Przestanie mi się chcieć czegoś naprawdę słodkiego, a jagurcik to takie niby nic.
Momencik
No pyszny, ale mało .... a te babeczki ciągle tam są i są naprawdę małe, nie takie duże z wielką porcją ciężkiego kremu i jednym owocem, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia, tylko takie mini,mini. Jest nawet szansa, że moja tkanka tłuszczowa się nie zorientuje, że dostała zapasy ... qurcze nie skończę tego wpisu jak nie zjem.....
Idę
Połknęłam
Teraz mi lepiej tzn. bardzo słodko, ale wyrzuty za chwilę mnie zabiją. Jest 23:40 !!!. To może skończę pisać,a potem niech wyrzuty robią ze mną co chcą.
Zrobiłam wam tylko zdjęcie babeczki, żebyście wiedzieli że była tego warta hahaha :)




Qurcze jak tu być sexy mamą, jak człowiek tyle czasu spędza w towarzystwie lodówki, czy nie zauważyliście, że w domu wszystkie drogi prowadzą właśnie do niej ????
A do tego te wypadające włosy... Ja wiem, że mają prawo wypadać, że w ciąży ten proces był zahamowany i teraz organizm pozbywa się ich nadmiaru tylko u siebie to ja żadnego nadmiaru od jakiś 10 lat nie widziałam !

Gosia wiem że ciebie jakimś cudem natura oszczędza i włosów na głowie masz całe stado, a jak z innymi atrybutami sexy mamy?


Gosia

Ja oczywiście znam wiele kryminalnych wydarzeń z przestępczynią "lodówą" i staram się o nich zapomnieć...choć na karcie historii ( moje boczki) pewnie sporo jeszcze widać....
Trzeba być sexy mamą i już.
Sexy mama - to dla dobrego nastroju swojego i otoczenia które ma być piękne.
Gdybyście widzieli Madzię - to naprawdę fajna laska....no cóż piszę ja ...kobieta i nie dziwcie się...., bo to naturalne, że trzeba się od czasu do czasu dowartościować uwagami od innych kobiet....jak się pięknie wygląda....hi hi ho.
Dostałam od Madzi piękną sukienkę rozmiar 38 i płaszczyk rozmiar 36....na początku ...minęło kilka tygodni jest nieźle ...wchodzę. Miałam target by do Chrztu Julci zmieścić się w ową kieckę i dałam radę.
......jedna mała poprawka... płaszczyk trochę w cycach przyciasnawy....ale to raczej atut młodych karmiących MAM:-)


sobota, 31 sierpnia 2013

Jedenasty tydzień - lukrowe macierzyństwo?

Magda

Bliska mi osoba - też mama, która przeczytała dotychczasowe wpisy na naszym blogu, powiedziała, że po jego lekturze NIC TYLKO RODZIC, takie tu jesteśmy szczęśliwe i zadowolone każdego dnia. I tak sobie pomyślałam, że nie o to tu chodziło bo choć cały tydzień czy miesiąc można podsumować, że był dobry ( bo przecież jesteśmy zdrowe, dzidziuś rośnie jak na drożdżach), to jednak są takie dni, zwłaszcza po nieprzespanych nocach kiedy wstaje się i próżno szukać szczęścia. Znowu do ogarnięcia ten sam bałagan, wszystkie czynności tak bardzo przewidywalne.
Zastanowiłam się, dlaczego o tym nie pisze? I dochodzę do wniosku, że nigdy nie popełniam wpisów gdy jestem na głodzie w kontaktach z ludźmi, a zapewne gdybym się właśnie przegłodziła się choćby 1 dzień, wtedy wylałaby się cała gorycz. Złość na siebie, że nie jestem wystarczająco zorganizowana, że nie realizuję spraw, które miałam załatwić, że po śniadaniu jestem dopiero o 11tej, że cały czas sprzątam, a rzeczy i tak ciągle wychodzą z szafek. Obiecuję, ze napiszę o tym gdy znów przytłoczy mnie proza życia.
Do tej pory mało o tym pisałam nie dlatego, że chcę udawać, że macierzyństwo jest lukrowe, bo to nieprawda, ale dlatego, że będąc drugi raz matką lepiej się znam i wiem, że tylko relacje z ludźmi dostarczają mi stale pozytywnej energii. Gdy pierwszy raz byłam na macierzyńskim horyzont mojej nowej rzeczywistości sięgał do mojej furtki , dziecko pochłanialo mnie totalnie ( kolki ; AZS  ) i nie miałam czasu na spotkania, Wyjście do kina, czy teatru graniczyło z cudem, bo nie miałam pewności, czy tata poradzi sobie z ciągle płaczącym maluchem. Teraz tata jest już doświadczony, a malutka przewidywalna.

Gosia, a czy twoje macierzyństwo jest lukrowe? ale bez lukru proszę hahaha :) 


Gosia

Madziu - biorąc pod uwagę Nasze porody i Nasze Cuda Martynkę i Julcię....faktycznie nie zaprzeczę.
Jest to niewiarygodne, że takie osoby jak my....:-) (mam tu na myśli aktywność zawodową).....potrafiły  w nowym życiu się odnaleźć i funkcjonować. Na pewno jest to za sprawą Ciebie Madziu.....oj tak i ciężkiej pracy nad sobą..... I tak o lukrowo mogła bym jeszcze długo....:-)

Madzia naprowadziła mnie na rzeczywisty tor powiedzenia o tym jak czasem ma się dość"lukru"
Oj czasem tak. Jestem zmęczona....oczywiście. Planuję czas co do 1 godziny i choć sprawy są podzielone na pilne, mniej pilne i z flagą na "dużo później" totalnie maluszek potrafi nadać czasowi swój priorytet"ja teraz".

czwartek, 29 sierpnia 2013

Dziesiąty tydzień - o zazdrości rodzeństwa słów kilka

Małgosia 


Zabawne....bo posty piszę przeważnie, po Madzi.... Teraz pierwszy raz piszę przed.... tak mnie Madzia zmotywowała.
W sumie potrzebny jest mi kopniak "motywator" tak od czasu do czasu....i widać postępy:-)

A teraz o zazdrości rodzeństwa.
Kacperek ma 8 lat i nie bardzo rozumiał co to znaczy zazdrość o Julcię.. mówi, że teraz Mama i Tata kochają Nas po połowie.
Jak Julci daję cyca - to Kacperek też chce się przytulać..to tyle z moich obserwacji mogących stwierdzić...że pojawia się u Kacperka uczucie zazdrości.
Na razie więc jest spokój....ciekawe jak to będzie - jak Julcia zacznie chodzić i bawić się zabawkami Kacperka....wrócę więc do tego wątku w odpowiednim czasie:-)

Magda

U mnie Marcel okazuje zazdrość podrecznikowo, od udawania, że nie potrafi sam zjeść obiadu, czy się ubrać, przez tak serdeczne okazywanie uczuć w postaci mocnych uścisków - tak mocnych, że kończą się zakleszczenie dłoni na rączce czy nóżce Martyny. Zwykle gdy ktoś pyta,.... jaki jest Marcel dla siostrzyczki ? Odpowiadam - Kocha ją tak mocno, że aż STRACH, a potem ściszam głos, żeby bohater zdarzeń nie słyszał i dodaję - zostawić ich razem w jednym pokoju. I faktycznie nigdy tego nie robię, ani na moment nie zostawiam ich razem sam na sam.

Widzę jak mocne targają nim uczucia, jak bardzo chce być kochanym starszym bratem, ale coś mu nie powala. Jak widzi, że ktoś jest stale przytulany przez jego ukochaną mamę, to przestaje panować nad zachowaniem. Dodatkowo w lipcu i sierpniu nie chodzi do przedszkola, bo nie chciałam wysłać go na dyżury do innych przedszkoli - przecież jestem w domu.... Naiwnie myślałam, że spędzimy razem czas, aby Marcel będzie miał okazję zżyć się z siostrą. Jednak taka ilość czasu spędzonego w domu jest przytłaczająca. Marcel o poranku jest idealny, gdy tylko siostra się obudzi biegnie do niej i jest jak na amerykańskich filmach - mówi, że ją kocha, że ja obroni przed wilkiem, żeby się nie bała bo on tu jest obok, no serce matczyne się raduje, ale mija czas i ...........Marcel zaczyna się nudzić, mama zajęta pielęgnacją niemowlaka, więc próbuje zwrócić na siebie uwagę psocąc na każdym kroku. Ufff, czasem mam dość... czy to się zmieni?  Czekam na wrzesień i początek roku szkolnego.

wtorek, 27 sierpnia 2013

DRUGI MIESIĄC PODSUMOWANIE





W drugim miesiącu można złapać oddech:


1. Dłuższe stają się odstępy pomiędzy karmieniami. Gdy w pierwszym miesiącu Martynkę przystawiałam do piersi nawet co pół, czy co godzinę i marzyłam, żeby to były odstępy przynajmniej 2-godzinne. Teraz jest to już praaaaaaawie standard.
2. Samo karmienie trwa krócej, bo malutka już nie usypia co 5 minut ( to niestety ze szkodą na czytaniu )
3. Kupki nie są tak często, zwłaszcza to da się zauważyć, gdy dzidziuś po każdym karmieniu zostawia znamienny ślad :) i ilość pieluch w ciągu doby to kilkanaście sztuk
4. My jesteśmy pewniejsze we wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych: kąpiel, przewijanie, mycie pupy pod kranem, ubieranie ... wszystko zajmuje nieco mniej czasu bo wykonujemy te czynności sprawniej
5. Można nabrać coraz większej wprawy w wykonywaniu kliku czynności jednocześnie: gdy rozmawiamy przez telefon koniecznie używając słuchawek, wtedy ręce są wolne, więc jedną można opiekować się dzieckiem, a drugą: gotujemy, sprzątamy, załączamy pranie itp.

A co w duszy gra?

Magda
Ja przyjęłam parę zasad, żeby stymulować moją radość życia:

  • W ciągu tygodnia muszę spotkać się z przyjaciółmi, znajomymi, żeby się nagadać, naładować akumulatory nową energią, zmobilizować do porządniejszego wysprzątania domu, zrobienia makijażu i paznokci haha :). Żeby porozmawiać o tym co w kulturze piszczy, wymienić się filmami itd.
    A czasem towarzystwo potrafi zmęczyć i wtedy o wiele lepiej smakuje "samotność" w domu. Powiem tak - każda metoda jest dobra, żeby czuć się dobrze i przekazywać pozytywne nastawienie maluchowi.
  • Może to smutne, ale staram się nie czekać na męża aż wróci z pracy. Oczywiście, że chciałabym żeby wrócił jak najszybciej i wsparł mnie w domowych obowiązkach, ale ponieważ wiem, że nie wróci o 15tej, ani nawet 18tej żyję tak, aby nie wyczekiwać na niego w oknie i liczyć czas do powrotu, a potem wyrzucać na niego emocje całego dnia. Ten blog ma zbawienny wpływ na realizację tej zasady, ale również, czytanie ( staram się mieć bogate życie wewnętrzne :) ) i oczywiście realizacja zasady numer 1 ( patrz wyżej  : ) )
  • Prowadzę kalendarz, gdzie zapisuję sprawy do załatwienia - inne niż domowe pielesze, które kiedyś leżały odłogiem, a teraz mogę je zrobić pod warunkiem, że się zmobilizuję i takie zapisanie na kartce świetnie w tym pomaga, a jak dużo frajdy daje gdy mogę już taką "sprawę" wykreślić. Wtedy czuję, że zrobiłam coś pożytecznego i innego niż pranie, prasowanie i sprzątanie. To po prostu trzeba zrobić, trudno tym zaimponować nawet samej sobie.
Ciekawe jak inne mamy symulują swoje szczęście ???

ps: i nie można zapomnieć o wygospodarowaniu chwili na filiżankę kawy ...

Gosia

Mój kamień węgielny to po prostu "miłość"- to może banalne, ale jest to moja rodzina, mój przyjaciel i kilka osób które uwielbiam.
Moje otoczenie, które sama tworzę sprawie mi się chce:-) po prostu żyć.

1. Dzień zaczynam od kawki...
2. Śniadanko i takie tam rodzinne wstawanie układanie poduszek itp.
3. Kilka miłych telefonów...obrabianie kalendarza :-) i ustalanie planu dnia.
4. Bywa czasem, że u mnie w domu w danym dniu nie ma gości:-) choć to sporadyczne - bo dom jest otwarty dla Nich z całą moją serdecznością.
...cdn